438. Szybka decyzja.

W dorodze powrotnej z college’u chciałam wstąpić do jakiegoś sklepu w którym sprzedają żywność, bo mój prowiant, jeszcze z podróży, już się kończył. Zobaczyłam że światło pali się w piekarni, więc skierowałam się do dzwi. Zza lady uśmiechnęła się do mnie wysoka czarnowłosa dziewczyna.

- Chyba widziałam cię dzisiaj na wykładach… Studiujesz w New York College? – zagadnęłam gdy podeszłam skasować kilka reklamówek pełnych pachnącego pieczywa.

- Tak, jestem Mia. – uśmiechnęła się promiennie pakując moje zakupt w papierowa torbę.

- Dziewczynki, to nie miejsce na rozmówki towarzyskie! Tu ludzie w kolejce czekają! – niezbyt miło ponagliła mnie niska staruszka o czarnych włosach.

- Do zobaczenia! – rzyciłam wychodząc.

W mojej ruderze do jedzenia (właściwie mniej więcej do jedzenia) znalazłam tylko słoik spleśniałego dżemu i chleb, którym można by było wybić okno. Już się zabierałam do jedzenia samej buki gdy olśniło mnie, że w jednej z szuflad jeszcze nie sprawdziłam. Rzuciłam się na nią i natychmiast otworzyłam. Tak samo szybko ją zamknęłam. Co prawda, było tam pożywienie, ser, ale odór jaki od niego bił, zwalał z nóg. Rzuciłam się do walizki i całe mieszkanie wypsikałam strasznie drogim dezodorantem. Wreszczie dało tu się normalnie oddychać. Nie! Jutro przeprowadzam się do akademika, niezależnie od wszystkiego!

Rano, jak na skrzydałch pomknęłam do recepcji w dzielnicy akademickiej. Na szczęście wolne pokoje jeszcze były. Obładowana walizkami brnęłam przez wąski korytarz. Wpadłam przy okazji na chłopaka w długich brązowych włosach.

- Przepraszam, nie zauważyłam cię. Jestem Torrance.

Nie odpowiedział tylko popatrzył na mnie wzrokiem który mógłby zabić. Zacisnęłam zęby iruszyłam dalej.

Gdy bagaże zostały bezpiecznie ulokowane w pokoju, postanowiłam dowiedzieć się w którym pokoju mieszka Ciss. Niezbyt uprzejma babka z recepcji odmówiła udzielenia mi tej informacji. Zrezygnowana popatrzyłam na zegar na głównym placu. Jasny gwint! Za kwadrans myszę być w sali wykładowej! Szaleńczy biegbył jedynym rozwiązaniem …

Wpis opublikowaliśmy 2 grudnia 2008

Witaj w mieście, które nigdy nie zasypia

Zobacz koniecznie!